Fregata

Fregata
Niepubliczna Szkoła Podstawowa
dla Chłopców

17 października 2016

Rowerem po wzgórzach i pieszo po wydmach.

Gdy wszyscy już po ostatnich wichurach i załamaniu pogody poczęli przygotowania do zimy, szóstoklasiści rzucili wyzwanie: ruszamy na rowery! Do odważnych świat należy i w ten sposób do grupy dołączyło dwóch śmiałków z klasy piątej, oraz trzech z czwartej. Pod przewodnictwem Pana Pawła, który narzucił ostry sportowy harmonogram dnia, oraz fachową opieką Pana Adriana (historia regionu), taty Tymona (obsługa techniczna) i taty Janka (transport i gastronomia) podjęliśmy wyzwanie przejechania 27 kilometrów oraz przejścia dodatkowych 10.

Rowerem po wzgórzach i pieszo po wydmach.

Gdy wszyscy już po ostatnich wichurach i załamaniu pogody poczęli przygotowania do zimy, szóstoklasiści rzucili wyzwanie: ruszamy na rowery! Do odważnych świat należy i w ten sposób do grupy dołączyło dwóch śmiałków z klasy piątej, oraz trzech z czwartej. Pod przewodnictwem Pana Pawła, który narzucił ostry sportowy harmonogram dnia, oraz fachową opieką Pana Adriana (historia regionu), taty Tymona (obsługa techniczna) i taty Janka (transport i gastronomia) podjęliśmy wyzwanie przejechania 27 kilometrów oraz przejścia dodatkowych 10.

Po kolei jednak. Zbiórka o 6:00 była kolejnym testem dla najwytrwalszych, wszystko to, aby przeżyć w plenerze świt i wschód słońca. Warto było! Na początku trasy mieliśmy potężną wspinaczkę (100 metrów wysokości względnej), a w okolicach szczytu miejsce z przebijającym się na drogę między drzewami słońcem, chłopcy nazwali "Bramą do nieba".

Zjazd w dół dostarczył mnóstwa wrażeń, pięknych widoków niczym w górach i absolutny brak chłodu mimo temperatury bliskiej zeru.. Odpowiedzialny ubiór był jednym z warunków uczestnictwa, bowiem jako mężczyźni wyznajemy zasadę iż nie ma złej pogody, jest tylko zły ubiór. Za tak wzorowe przygotowanie otrzymaliśmy kolejny prezent: fantastyczne słońce cały dzień, które rozświetlało piękną złotą polską jesień.

Oczywiście podróż miała też swoje cele, doskonale rozpoznane wcześniej na mapach topograficznych, czyli Wąwozy Paraszyńskie i tzw. "kamienne mosty". Bez kłopotu udało się odnaleźć te imponujące dzieła natury (chyba największe wąwozy na północy kraju) oraz człowieka sprzed wielu (setek?) lat. Natknęliśmy się również na ślady starej linii kolejowej, a jej najbardziej atrakcyjnym elementem był bardzo wysoki most kolejowy w środku lasu.

Po tej porannej przejażdżce w Lęborku pozostawiliśmy swoje rowery, aby udać się na wycieczkę do Słowińskiego Parku Narodowego. Na miejscu powitaliśmy młodszych kolegów, którzy odwiedzili Muzeum Przyrodnicze w Rąbce zapoznając się na lekcji muzealnej z procesami przyrody kształtującymi mierzeję Jeziora Łebsko. Po tak bogatej w treści i eksponaty lekcji mogli być dla nas znakomitymi przewodnikami po jednym z ciekawszych geomorfologicznie obszarów Europy, czyli ruchomych wydmach w Łebie. Chłopcy w trakcie wędrówki po piasku wielokrotnie zmieniali temat, bowiem Pan Adrian z opowieściami o poligonie Wehrmachtu przed wysłaniem wojsk na Saharę oraz rakietach V2 był mocną konkurencją dla Pana Pawła (akumulacja piasku, abrazja brzegów itp.). Należy też wspomnieć, iż i w tym miejscu byliśmy hojnie obdarowani. Mianowicie Słowiński Park Narodowy mieliśmy na wyłączność, po drodze "ani żywej duszy" (widoki bezludnych wydm i szerokiej łebskiej plaży - bezcenne!). W końcu 14 października tylko odważni i odpowiedzialni wybierają się na takie wycieczki :)


Pozdrawiam

Paweł Kunda

wychowawca klasy szóstej